Wieczorne oglądanie programów kulinarnych to zło w czystej postaci. Przekonaliśmy się o tym szczególnie wczoraj, kiedy to w nocy poszliśmy z Małżem do kuchni i robiliśmy jajka sadzone zaraz po tym, jak obejrzeliśmy odcinek Masterchefa w którym robiono jajka po benedyktyńsku. Widok płynnego żółtka przyprawił nas o ssanie w żołądku, dlatego nie było wyjścia, trzeba było wstać i smażyć.
Ale widok tych jajek chodził za mną do rana i postanowiłam zrobić własną wersję jajek po benedyktyńsku. Klasyczna wersja to bułka, szynka, jajko w koszulce plus sos holenderski. Jako, że dziwnie nie pasuje mi cytryna do jajek postanowiłam zastąpić sos holenderski swoim sprawdzonym i niezawodnym sosem do jajek. Może kiedyś się przekonam i zrobię to danie w tradycyjny, klasyczny sposób...
Polecam szczególnie wielbicielom płynnego żółtka.
Składniki:
Przygotowanie:
1. W małym garnuszku podgrzewamy lekko posoloną wodę wraz z łyżeczką octu.
2. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię. Kajzerkę kroimy na pół w poprzek, skraplamy oliwą i podsmażamy bułki od strony miąższu. Na tej samej patelni przysmażamy plastry szynki.
3. Przygotowujemy sos. Wystarczy wymieszać ze sobą musztardę ze śmietaną.
4. Woda w garnuszku powinna być już gorąca, ale pamiętajmy, że nie może to być wrzątek, nie może mocno bulgotać. Do wody wbijamy jedno jajko. Ja zawsze wybijam jajko do filiżanki i powoli wrzucam je do wody. Kiedy jajko się zetnie wyjmujemy je łyżką cedzakową i przekładamy do miski wypełnionej zimną wodą na dosłownie pół minutki - zatrzyma to proces gotowania i dzięki temu mamy pewność, że żółtko zostanie płynne.
5. Na talerzyk kładziemy bułkę, na niej plaster wędliny, na wędlinie delikatnie układamy odsączone z wody jajko i polewamy sosem.
Sos nabiera jeszcze lepszego wymiaru kiedy dodamy do niego świeżo posiekany szczypiorek.
Moja chęć zjedzenia takich jajek była znacznie silniejsza, niż przejmowanie się brakiem szczypiorku w domu;)
I jestem totalną fanką płynnego żółtka... Takie śniadania mogłabym jeść codziennie.
Read More
Ale widok tych jajek chodził za mną do rana i postanowiłam zrobić własną wersję jajek po benedyktyńsku. Klasyczna wersja to bułka, szynka, jajko w koszulce plus sos holenderski. Jako, że dziwnie nie pasuje mi cytryna do jajek postanowiłam zastąpić sos holenderski swoim sprawdzonym i niezawodnym sosem do jajek. Może kiedyś się przekonam i zrobię to danie w tradycyjny, klasyczny sposób...
Polecam szczególnie wielbicielom płynnego żółtka.
Składniki:
- kajzerka
- 2 plastry szynki
- 2 jajka
- łyżeczka musztardy sarepskiej
- 2 łyżki śmietany
- łyżeczka octu
Przygotowanie:
1. W małym garnuszku podgrzewamy lekko posoloną wodę wraz z łyżeczką octu.
2. W międzyczasie rozgrzewamy patelnię. Kajzerkę kroimy na pół w poprzek, skraplamy oliwą i podsmażamy bułki od strony miąższu. Na tej samej patelni przysmażamy plastry szynki.
3. Przygotowujemy sos. Wystarczy wymieszać ze sobą musztardę ze śmietaną.
4. Woda w garnuszku powinna być już gorąca, ale pamiętajmy, że nie może to być wrzątek, nie może mocno bulgotać. Do wody wbijamy jedno jajko. Ja zawsze wybijam jajko do filiżanki i powoli wrzucam je do wody. Kiedy jajko się zetnie wyjmujemy je łyżką cedzakową i przekładamy do miski wypełnionej zimną wodą na dosłownie pół minutki - zatrzyma to proces gotowania i dzięki temu mamy pewność, że żółtko zostanie płynne.
5. Na talerzyk kładziemy bułkę, na niej plaster wędliny, na wędlinie delikatnie układamy odsączone z wody jajko i polewamy sosem.
Sos nabiera jeszcze lepszego wymiaru kiedy dodamy do niego świeżo posiekany szczypiorek.
Moja chęć zjedzenia takich jajek była znacznie silniejsza, niż przejmowanie się brakiem szczypiorku w domu;)
I jestem totalną fanką płynnego żółtka... Takie śniadania mogłabym jeść codziennie.