Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 lutego 2013

Pana cotta

Przełamując kolejne obawy przed deserami postanowiłam sięgnąć po kolejną książkę kucharską, którą dostałam w prezencie od Mikołajomamy.
Mama wie, że mam kompletnego fioła na punkcie włoskiej kuchni, więc z tymi przepisami jakoś mi łatwiej przełamywać bariery deserowe.
Na hasło włoski deser większość zapewne ma skojarzenie z tiramisu. Będąc na naszej podróży poślubnej oczywiście zajadaliśmy się włoskimi przysmakami i tiramisu również znalazło się w naszym menu. Ale największe oklaski spośród deserów, achy i ochy zebrała pana cotta. Deser o konsystencji gęstego, stężałego budyniu z musem, najczęściej owocowym. Na samo wspomnienie moje ślinianki zwiększają produkcję.
W książce znajduje się przepis na pana cottę z pieczonymi nektarynkami. I znowu nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmodyfikowała.

Składniki: (jak zawsze przy przepisach z książek podaję przepis bez zmian z komentarzami w nawiasach)
  • 300 ml gęstej śmietany
  • 250 ml mleka
  • 1 laska wanilii (jako, że nie byłam w stanie jej namierzyć w żadnym pobliskim sklepie użyłam cukru waniliowego zamiast zwykłego cukru)
  • 55 g cukru (jak wyżej - zamiast zwykłego cukru użyłam cukru waniliowego)
  • 1,5 łyżeczki żelatyny
  • skórka z jednej obranej cytryny (pominęłam w ogóle)
Składniki na karmel: (ten fragment jest ode mnie, podpatrzony u Gordona Ramsaya. A gdzieżby indziej? ;)

  • 3 łyżki stołowe cukru
  • 1 łyżka stołowa masła
  • śmietana (użyłam 18%, ale nie powiem wam dokładnie ile, taki zdrowy chlust, czyli przechylenie pojemnika mniej więcej na 2 sekundy)

Przygotowanie:

1. Wymieszaj śmietanę, mleko, laskę waniliową, cukier, żelatynę i skórkę z cytryny. Podgrzewaj na małym ogniu, aż mikstura stanie się gorąca. Odstaw do wystudzenia. (ja przelałam gorącą miksturę do miseczek)

2. Przecedź mieszankę do dzbanka przez sitko,wyrzuć laskę wanilii. Wlej do 4 foremek o pojemności 1/4 szklanki. Przykryj folią, włóż do lodówki na 6 godzin, lub na noc. (przez to, że nie używałam ani laski wanilii, ani skórki cytrynowej darowałam sobie przelewanie przez sitko. Całą miksturę przelałam bezpośrednio z garnka do mniejszych miseczek, aby masa chłodziła się już w miseczkach a nie w całym garnku)

3. Przygotuj nektarynki (no z oczywistych względów ten krok pomijamy, bo robimy pana cottę z karmelem. Karmel robimy na moment przed podaniem) Zatem: przygotuj karmel, na 15 minut przed wyjęciem deseru z lodówki.(1) Na suchą patelnię wsypujemy cukier, potrząsamy patelnią, aby cukier równą warstwą pokrył dno patelni. Stawiamy na gaz i czekamy, aż cukier się sam rozpuści. Pod żadnym pozorem nie mieszamy. W ogóle tego nie dotykamy, czekamy aż cukier sam pod wpływem temperatury zmieni się w ciecz. Czekamy chwilę aż cukier trochę zbrązowieje i teraz musimy działać bardzo szybko. (2)Do cukru dorzucamy łyżkę masła i energicznie mieszamy. Nie za długo bo cukier ma okropnie wysoką temperaturę, a masło ma niską temperaturę spalania, więc działamy najszybciej jak potrafimy, żeby nie spalić masła, w przeciwnym razie otrzymamy gorzki posmak. (3) Po wymieszaniu mikstury maślano cukrowej wlewamy na patelnię zdrowy chlust śmietany, czyli przechylamy opakowanie ze śmietaną, przytrzymujemy ze 2 sekundy (2 sekundy trwają tyle co wypowiedzenie slow "sto dwadzieścia jeden" dwa razy) mieszamy, chwilę podgrzewamy i wyłączamy palnik pod patelnią. Jeśli wydaje wam się, że karmel jest za gęsty możecie go rozcieńczyć śmietaną. Chwilę musi przestygnąć, ponieważ jest za gorący do zjedzenia, a po drugie stopi nam cały deser;)

4. Odwróć pana cottę spodem do góry. Podawaj z pokrojonymi pieczonymi nektarynkami. (Karmelem :D )

Wskazówka:
Jak wyjąć deser z miseczek? Do dużej miski, bądź garnuszka wlewamy wrzątek. Każdą miseczkę z deserem zanurzamy we wrzątku na 3-4 sekundy. Po tym zabiegu deser praktycznie sam wychodzi z miseczek i można go łatwo ułożyć na talerzyku do góry dnem.





Myślę, że powtórzę ten deser jeszcze nie raz, kiedy tylko zacznie się sezon na owoce. Nie mogę się doczekać wersji z musem truskawkowym, albo malinowym! Tak wyglądała pana cotta, którą jedliśmy w Rzymie:


Była z pysznym sosem truskawkowym. Lato, przyjdź!

A oto książka, z której wzięłam przepis na pana cottę:





Świetna sprawa nie tylko pod względem przepisów znajdujących się w niej, ale też dla osób, które chcą się czegoś dowiedzieć na temat kuchni włoskiej. Opisy regionów i tradycyjnej dla każdego z nich kuchni, opisy produktów i ich wytwarzania, oliwa, makarony, sery, słynne szynki...I tona pomidorów! Pół na pół. Przez pół książki wyobraźnia pracuje, a potem można sięgnąć do przepisu. Nikt nie zapłacił mi za reklamę. Polecam, bo po prostu warte polecenia.


Read More
Obsługiwane przez usługę Blogger.

© MorrineLand, AllRightsReserved.

Designed by ScreenWritersArena